Włożyłeś mnóstwo pracy i budżetu w uruchomienie sklepu internetowego. Kampanie się kręcą, Google Analytics pokazuje wejścia, a na koniec miesiąca patrzysz na saldo konta i zadajesz sobie jedno pytanie: dlaczego to nie sprzedaje?
Niska sprzedaż rzadko jest wynikiem jednego, gigantycznego błędu. Zazwyczaj to suma małych „nieszczelności” w procesie, przez które uciekają Twoi klienci (i pieniądze). Zobaczmy 7 najczęstszych powodów takiego stanu rzeczy i jak je zidentyfikować.
Skuteczna strategia to nie tylko ładne posty na Facebooku. Wiele sklepów przepala budżet na działania, które nie przynoszą zwrotu, bo nikt tego nie liczy. Opieranie decyzji na „wydaje mi się” to najszybsza droga do utraty płynności.
Nawet najbardziej pożądany produkt nie sprzeda się, jeśli klient nie potrafi dodać go do koszyka. Zbyt skomplikowany proces zakupu (np. wymuszanie rejestracji), wolne ładowanie strony czy błędy w mobilnej wersji sklepu to absolutne „killery” konwersji.
Często błąd jest głębiej – w samej architekturze. Jeśli chcesz sprawdzić, co technicznie blokuje Twój sklep od strony algorytmów, przeczytaj mój tekst o technicznych powodach, przez które tracisz sprzedaż.
Jeśli zapraszasz gości do bałaganu, w którym niczego nie można znaleźć, szybko wyjdą. Nie kupuj więcej ruchu, dopóki nie posprzątasz ścieżki zakupowej.
W internecie nikt nie może dotknąć Twojego produktu. Zdjęcia zrobione kalkulatorem i opisy skopiowane 1:1 od hurtowni to najkrótsza droga do tego, by klient otworzył zakładkę u konkurencji. Brakuje cech produktu, korzyści, specyfikacji i – co najważniejsze – kontekstu.
Optymalizacja SEO jest kluczowa. Problem pojawia się, gdy pozycjonujesz sklep na ogólne frazy, które generują zapytania informacyjne, a nie sprzedażowe.
Dodajesz produkt do koszyka za 50 zł, przechodzisz do kasy, a tam dostawa wynosi 25 zł. Efekt? Natychmiastowe porzucenie koszyka. Zbyt wysokie koszty wysyłki lub, co gorsza, ukrywanie ich do ostatniego kroku to brak szacunku do klienta.
Warto rozważyć progi darmowej dostawy, negocjacje z kurierami, ale przede wszystkim – policzyć, jak logistyka zjada Twoje zyski. Polecam spojrzeć na to szerzej przez pryzmat marży CM2 w e-commerce.
Twój sklep musi budzić zaufanie od pierwszych sekund. Jeśli ukrywasz koszty lub nie masz regulaminu, użytkownik po prostu zamknie kartę.
Klienci są dziś bardzo ostrożni. Brak certyfikatu SSL, brak jasnych danych kontaktowych (NIP, adres fizyczny), podejrzanie wyglądający regulamin i brak opinii innych kupujących sprawiają, że Twój sklep wygląda jak oszustwo. Zaufanie to waluta, którą musisz zdobyć zanim klient wyciągnie kartę płatniczą.
Najdroższy jest nowy klient. Najbardziej opłacalny – ten, który wraca. Jeśli po zakupie kontakt się urywa, paczka idzie tydzień, a na maila nikt nie odpisuje, ten klient więcej u Ciebie nie kupi. W e-commerce obsługa klienta to dział sprzedaży, a nie tylko wsparcie techniczne.
Zdiagnozowanie problemu to połowa sukcesu. Nie próbuj zmieniać wszystkiego naraz. Zacznij od twardych danych i analityki, żeby zobaczyć, na którym etapie lejka tracisz najwięcej ludzi.
Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, przygotowałem narzędzie, które może Ci w tym pomóc. Skorzystaj z mojego mini audytu e-commerce i sprawdź krok po kroku swoje wskaźniki.