Pomagam właścicielom sklepów e-commerce z 5 000–50 000 SKU wyciągać pieniądze z danych, które już mają — bez drogich systemów i agencji.
Większość właścicieli sklepów trafia do mnie z jedną z trzech sytuacji.
Każda ma rozwiązanie.
Opisy są puste, skopiowane od dostawcy albo wygenerowane byle jak. Produkty nie rankują, klient nie trafia organicznie. Każda sprzedaż kosztuje Cię reklamę.
W Excelu wygląda nieźle. Na koncie inaczej. Koszty logistyki, prowizje, zwroty — gdzieś uciekają, ale nikt nie potrafi powiedzieć gdzie dokładnie.
Wiesz że coś trzeba naprawić: hierarchia kategorii, zestawy produktów, strategia cenowa. Brakuje czasu, osoby i planu żeby to poukładać systemowo.
Trzy obszary, w których działam. Każdy projekt zaczynam od audytu —
żeby wiedzieć co warto naprawić w pierwszej kolejności.
Nie "prompt w ChatGPT i gotowe". Buduję pipeline, który pobiera dane techniczne z katalogów dostawców, transformuje je, generuje opisy i weryfikuje merytorycznie — zanim trafi na sklep. Każdy opis przechodzi przez moją ocenę techniczną. To różnica między opisem poprawnym a opisem, który sprzedaje.
Redukcja kosztu jednego opisu z 25 zł do 2,50 zł. 5 000 produktów opisanych w jeden weekend — przy zachowanej jakości technicznej.
Łączę dane z Allegro, Google Ads, ERP i magazynu w jeden dashboard, który rano mówi Ci co naprawdę zarobiłeś — nie co sprzedałeś. Marża CM2, rotacja, koszt pozyskania, cash flow. Bez ręcznego klejenia Exceli.
Cięcie nierentownych SKU dało +12 000 zł miesięcznie "na rękę" — obroty spadły minimalnie, zysk netto wystrzelił w górę.
Kiedy sklep technicznie działa, ale coś nie gra — struktura kategorii, strategia cenowa, zestawy produktów, plan budowania marki. Pomagam poukładać to, co blokuje dalszy wzrost. Często burząc przekonanie, że "plusy w statystykach" oznaczają zdrowy biznes.
Właściciel widział rosnące obroty. Analiza pokazała, że 3 kategorie generują 80% zwrotów i zjadają całą marżę. Po korekcie asortymentu — pierwsza prawdziwa rentowność po 2 latach.
Każdy projekt zaczyna się tak samo — od zrozumienia co naprawdę nie działa.
Dopiero potem propozycja rozwiązania.
Opowiadasz mi o problemie. Zadaję pytania. Bez prezentacji — tylko diagnoza.
Patrzę na Twoje dane, sklep i procesy. Identyfikuję co blokuje wynik.
Konkretny zakres prac, cel i szacowany efekt. Ty decydujesz czy wchodzimy.
Działam, raportuję postęp. Masz dostęp do wyników na bieżąco.
Nie znalazłeś odpowiedzi?
Napisz bezpośrednio — odpowiadam szybko.
Powiedz mi co nie działa. Jeśli mogę pomóc — zaproponuję konkretne rozwiązanie. Jeśli nie — powiem szczerze i oszczędzę Ci czas.