„Sklep działa, zamówienia są, ruch rośnie." To zdanie słyszę najczęściej tuż przed tym, jak okazuje się, że połowa asortymentu generuje straty, a najlepiej rotujące produkty finansują te, które od roku leżą w magazynie.
Audyt e-commerce to nie przegląd techniczny ani lista błędów SEO. To odpowiedź na jedno pytanie: gdzie konkretnie ucieka zysk? I dlaczego sklep, który rośnie w obrotach, nie rośnie proporcjonalnie w zysku.
W tym artykule opisuję 5 obszarów, które sprawdzam w każdym audycie — niezależnie od platformy, branży i wielkości sklepu. Jeśli wolisz przejść od razu do konkretów, sprawdź też jak wygląda mój audyt e-commerce jako usługa.
Sprawdź jak łączę analitykę biznesową z Power BI dla sklepów e-commerce →
To punkt startowy każdego mojego audytu. Nie patrzę na obroty — patrzę na marżę pokrycia CM2: co zostaje po odjęciu kosztu zakupu, kosztów logistyki, prowizji platformy i kosztów zwrotów.
W większości sklepów wygląda to tak:
Cel: zidentyfikować te 20%, które warto skalować, i zdecydować co zrobić z resztą — podnieść ceny, zmienić dostawcę, wylistować ze sklepu albo przestać finansować reklamą.
GA4 jest wdrożone w prawie każdym sklepie. Problem w tym, że rzadko wdrożone poprawnie. Sprawdzam kilkanaście rzeczy — między innymi:
Decyzje podejmowane na podstawie złych danych są gorsze niż brak danych — bo dają fałszywe poczucie pewności. Sprawdź też które KPI w e-commerce warto śledzić.
Bez spojrzenia na dane z kilku warstw jednocześnie — sprzedaż, koszty, ruch, procesy — łatwo leczyć objaw zamiast przyczyny. I właśnie po to jest audyt.
To nie jest audyt SEO w rozumieniu agencji — nie sprawdzam czy masz odpowiednią gęstość słów kluczowych. Sprawdzam czy struktura sklepu pozwala Google'owi zrozumieć co sprzedajesz i komu.
Najczęstsze problemy które widzę:
Koszt logistyki potrafi pochłaniać 15–25% przychodu ze sprzedaży — szczególnie przy wysokim odsetku zwrotów albo dużym udziale zamówień niskokwotowych. Sprawdzam:
Sklep może być rentowny i jednocześnie mieć problem z płynnością. Dzieje się tak gdy gotówka jest zamrożona w zapasie, należności rosną szybciej niż zobowiązania, a sezonowość powoduje luki między zakupem towaru a jego sprzedażą.
W audycie patrzę na cykl konwersji gotówki — jak długo pieniądz jest „poza firmą" od momentu zakupu do momentu wpłynięcia płatności od klienta. Im dłuższy cykl, tym większe zapotrzebowanie na kapitał obrotowy.
Każde wnioski dostarczam z priorytetyzacją: co naprawić od razu, co zaplanować na kolejny kwartał, co można zignorować — z uzasadnieniem w liczbach przy każdym punkcie.
Nie zostawiam raportu bez omówienia. Każdy projekt kończy się sesją Q&A, gdzie wyjaśniam wnioski i odpowiadam na pytania — żebyś wiedział dokładnie co i w jakiej kolejności wdrażać.
Ile kosztuje audyt e-commerce?
To zależy od zakresu. Audyt wyłącznie SEO można zrobić narzędziami za kilkaset złotych. Pełny audyt operacyjny obejmujący dane, rentowność i procesy — to zazwyczaj kilka tysięcy złotych, zależnie od wielkości sklepu i liczby źródeł danych. Przed wyceną zawsze przeprowadzam bezpłatną 15-minutową rozmowę, żeby ocenić zakres.
Jak długo trwa audyt e-commerce?
Sam etap analizy danych to zazwyczaj 1–2 tygodnie, zależnie od liczby systemów (ERP, platforma, GA4, Allegro). Do tego dochodzi czas na raport i omówienie wyników. Łącznie — 2–3 tygodnie od momentu przekazania dostępów do danych.
Czy audyt e-commerce jest tylko dla dużych sklepów?
Nie. Najcenniejszy jest właśnie dla sklepów w fazie wzrostu — kiedy obroty rosną, ale zysk nie nadąża. Małe sklepy często tracą na nierentownych produktach, zbyt wysokich kosztach logistyki albo ruchu, który nie konwertuje. Audyt pokazuje gdzie uciekają pieniądze zanim problem urośnie.
Czym różni się Twój audyt od audytu SEO agencji?
Audyt SEO sprawdza widoczność w Google. Mój audyt zaczyna od danych finansowych — marży, kosztów jednostkowych, cash flow — i dopiero łączy je z widocznością organiczną, analityką i procesami. Interesuje mnie czy sklep zarabia, nie tylko czy ma ruch.
Co dostanę po audycie?
Raport z konkretnymi wnioskami pogrupowanymi według priorytetu: co naprawić od razu, co zaplanować na kolejny kwartał, co można zignorować. Do każdego wniosku dołączam uzasadnienie w liczbach, żebyś mógł samodzielnie ocenić, które zmiany są warte twojego czasu.
Zacznij od bezpłatnej 15-minutowej rozmowy. Opowiedz mi o sklepie — powiem Ci od czego bym zaczął audyt i czy mogę pomóc.
Bez zobowiązań. Jeśli nie będę właściwą osobą — powiem to wprost.